Dzień Ziemi przypada 22 kwietnia. Co można zrobić najlepszego dla ziemi na jej cześć w wyjątkowym dniu? Oczywiście, że siać kwiaty. Przychodzimy z gotowym rozwiązaniem. Mamy dla Was propozycję nie do odrzucenia. Nanołączki. Kwietna rewolucja już się dzieje.

22 kwietnia obchodzimy międzynarodowe święto Dzień Ziemi, w którym szczególnie mocno stawia się nacisk na promocję proekologicznych postaw. Mamy do wypełnienia misję, która polega na ochronie ograniczonych zasobów, z jakich korzystają ludzie. Musimy chronić oceany, glebę, faunę i florę. Przestać wycinać lasy i eksploatować glebę. Musimy natychmiast zacząć działać.

Łąki kwietne należą do oaz bioróżnorodności. Magazynują CO2, zapobiegają suszy, oczyszczają powietrze, są domem i karmią dzikie zapylacze, bez których ludzkość nie ma szans przetrwać. Bogate pod względem gatunkowym obszary lepiej radzą sobie z wychwytywaniem i magazynowaniem CO2. Dla ludzi powinno być priorytetem wsparcie bioróżnorodności.

Zacznijmy od wielkich rzeczy. Siejmy łąki. To tak wiele. Możemy zadbać o zapylacze, o własny komfort, zdrowie, wreszcie o przyszłość naszego pożywienia, bo ono zależy od kilku fundamentalnych spraw. Na szczycie między innymi znajdują się łąki i zwiększanie bioróżnorodności.

Jak można uczcić Dzień Ziemi?

Skoro już to czytacie, to znaczy, że Wasze serca są zaangażowanie w pomoc Ziemi. Pomagamy tworzyć sieć miejskich hotspotów bioróżnorodności – balkonowych nanołączek z różnymi pożytecznymi kwiatami. Znajdziecie tu same piękności: chabry, maki, kąkole i inne dzikie kwiaty jednoroczne.

Żeby dostać taką porcję, wystarczy przekazać dowolną darowiznę na rzecz naszej fundacji i podać adres do wysyłki na kasia@kwietna.org.

Wszystkie wpłaty są przeznaczone są na działania statutowe Fundacji.

Dane do przelewu:
Fundacja Kwietna, KRS 0000765850
numer konta: 51 1140 2004 0000 3002 7864 9793 (mBank)

Każdy może ratować ziemię. Nanołączka to wielka rzecz. Łąka kwietna to nasza nadzieja.

Gleba jest żywiołem przyszłości. Dlaczego? To bardzo proste. Już od najmłodszych lat przekazywana jest nam wiedza o potrzebie ochrony środowiska, a w szczególności jego komponentów ożywionych, takich jak flora i fauna. Z biegiem lat zaczęto zwracać coraz większą uwagę na potrzebę ochrony innych elementów ekosystemu naszej planety – zauważono bowiem, że ingerencja człowieka w środowisko jest znacznie poważniejsza i niesie za sobą olbrzymie konsekwencje. Dziś, doskonale wiemy, że niezbędne są działania na rzecz klimatu, czystej wody, powietrza oraz wszelkiego życia – to wiedza, którą przekazują nam podręczniki szkolne i bilbordy na ulicach.

Gleba już od starożytności była obiektem zainteresowania nie tylko rolników, ale również myślicieli i filozofów. Podjęli się oni pierwszych prób zdefiniowania i sklasyfikowania gleb, np. Arystoteles (384 – 322 p.n.e.) opisał ją jako „jeden z żywiołów”, a także rozróżnił gleby na: ciepłe i zimne, suche i wilgotne, ciężkie i lekkie, gęste i rzadkie oraz twarde i miękkie. Charakterystyczną cechą opisów gleb z tamtego okresu, było nadawanie im cech ludzkich: bezpłodna, wdzięczna, bezsilna oraz wspaniała. Antropomorfizacja odnosiła się także do poszczególnych warstw w profilu glebowym, a cała gleba była przedstawiana jako kobieta, która: „przeżywa okresy pożądania i pragnie macierzyństwa”, a także: „jako gorąca, wilgotna i pełna tętniącej w niej krwi młodej – życiodajnych soków – oczekuje zapłodnienia, narastającego pod działaniem pługa i deszczu, będącego nasieniem Zeusa”.

Czym właściwie jest gleba?

Gleba już od starożytności była obiektem zainteresowania nie tylko rolników, ale również myślicieli i filozofów. Podjęli się oni pierwszych prób zdefiniowania i sklasyfikowania gleb, np. Arystoteles (384 – 322 p.n.e.) opisał ją jako „jeden z żywiołów”, a także rozróżnił gleby na: ciepłe i zimne, suche i wilgotne, ciężkie i lekkie, gęste i rzadkie oraz twarde i miękkie. Charakterystyczną cechą opisów gleb z tamtego okresu, było nadawanie im cech ludzkich: bezpłodna, wdzięczna, bezsilna oraz wspaniała. Antropomorfizacja odnosiła się także do poszczególnych warstw w profilu glebowym, a cała gleba była przedstawiana jako kobieta, która: „przeżywa okresy pożądania i pragnie macierzyństwa”, a także: „jako gorąca, wilgotna i pełna tętniącej w niej krwi młodej – życiodajnych soków – oczekuje zapłodnienia, narastającego pod działaniem pługa i deszczu, będącego nasieniem Zeusa”.

Do lat 50. ubiegłego wieku, gleba postrzegana była wyłącznie jako „warsztat pracy rolnika i leśnika”, którzy traktują glebę tylko jako czynnik konieczny przy wzroście roślin uprawnych i drzew. Dziś wiemy, że gleby powstają nie tylko w sposób naturalny, ale również przy znacznym udziale człowieka, chociażby podczas aktywności górniczej i przemysłowej, a także przy rozwoju sieci komunikacyjnej. Dlatego współcześnie gleba definiowana jest jako:

  • powierzchniowa część litosfery, powstała w wyniku naturalnego lub antropogenicznego nagromadzenia zwietrzeliny, na którą oddziałują różne czynniki glebotwórcze. Jest więc złożonym i dynamicznym tworem, w którym nieprzerwanie zachodzą przeróżne reakcje, warunkujące powstawania życia roślinom i zwierzętom.
  • Do najważniejszych funkcji gleby należy:

  • magazynowanie wody,
  • produkowanie żywności i biomasy,
  • wpływ na klimat,
  • ochrona przed szkodliwymi substancjami,
  • tworzenie środowiska życia.
  • Działalność człowieka niszczy ziemię

    Nie możemy żyć bez zdrowych gleb. Niestety, sposób, w jaki je obecnie użytkujemy, często nie jest właściwy i doprowadzać może do wielu „chorób” gleby. Jednym z największych współczesnych problemów jest zwiększająca się presja na grunty orne, wynikająca z rozrastających się obszarów miejskich i zurbanizowanych. Zmniejszanie powierzchni żyznych gleb lub ich uszczelnianie betonem i asfaltem powoduje zanik podstawowych właściwości, takich jak retencjonowanie wody. Dodatkowo budowa dróg, linii kolejowych i kanałów przyczynia się do fragmentacji krajobrazu, co prowadzi do ograniczenia powierzchni siedlisk różnych gatunków, a tym samym szkodzi różnorodności biologicznej.

    Kolejnym problemem jest intensyfikacja rolnictwa, która opiera się przede wszystkim na nadmiernym stosowaniu nawozów sztucznych i środków ochrony roślin. Olbrzymie zapotrzebowanie na paszę, biomasę i żywność wywiera presję na zdrową glebę i lokalną produkcję rolną. Nadmierna chemizacja i nieprawidłowe zabiegi agrotechniczne nie tylko zaburzają równowagę na linii gleba-roślina, ale także mają wpływ na gospodarkę wodną. A stąd już tylko krok od powstania suszy.

    Niewłaściwe użytkowanie gruntów ornych doprowadza do zwiększenia skali erozji, a więc degradacji wierzchnich części gleby i przemieszczenia się ich w dół stoku. Zjawisko to powoduje wypłukanie z gleby cennych składników mineralnych, a zatem zmniejsza jej żyzność, jakość i pogarsza strukturę. Erozja prowadzi także do powstawania żłobin oraz niszczenia roślin

    Gleba jest największym pochłaniaczem dwutlenku węgla z powietrza

    Istotny wpływ na glebę mają zmiany klimatu, jednak właściwe użytkowanie gleb może spowolnić te zmiany i zmniejszyć skutki kryzysu klimatycznego. Jak podaje Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), 30 cm górnej warstwy gleby na świecie zawiera około dwukrotnie więcej węgla niż cała atmosfera. Gleby, po morzach i oceanach, są drugim największym pochłaniaczem dwutlenku węgla z powietrza, przewyższając tym samym lasy i roślinność. Gleba (jak stwierdzili to już starożytni) jest jednak bardzo wrażliwa i podatna na wszelkie zaburzenia klimatu.

    Naukowcy podają, że od lat 50. XX obserwujemy znaczny spadek wilgotności gleby, a ta tendencja ma się utrzymywać w najbliższych dekadach. Do tej pory aż 13 państw Unii Europejskiej oświadczyło, że są dotknięte zjawiskiem pustynnienia. Ekspansja obszarów pustynnych, pozbawionych roślinności warunkuje rozwój rolnictwa. Co więcej, związane ze zmianami klimatu ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak nawalne opady i fale upałów mogą przyczynić się intensyfikacji erozji i zasolenia gleb. Szacuje się, że do 2050 roku spadek dochodów z rolnictw może wynieść aż 16%.

    Polska a degradacja gleb — jak wygląda sytuacja w naszym kraju?

    Jednak największym problemem wpływu zmian klimatu na stan gleb jest nadmierne i przyspieszone w ostatnich latach uwalnianie dwutlenku węgla i metanu do atmosfery. Ma to ścisły związek z przesadną i często niekontrolowaną wycinką lasów oraz osuszaniem terenów mokradłowych. Tylko w naszym kraju w roku 2019 wycięto dwa razy więcej drzew niż w 1995 r., a co więcej według szacunków spadek udziału cennych gatunkowo drzew może obniżyć wartość gruntów leśnych w Europie o 14–50% do 2100 r.

    Aby ograniczyć skutki degradacji gleb, a co za tym idzie — zmian klimatycznych, niezbędne jest więc odpowiednie zagospodarowanie gleb i wdrożenie pewnych działań. Istotnym narzędziem okazuje się edukacja, mająca na celu uwrażliwienie społeczeństwa w kwestiach ochrony gleb.

    Dość istotnym problemem jest zakwaszenie gleby. Jak podaje Instytut Upraw i Nawożenia w Puławach (IUNG-PIB), obecnie 40% gleb w kraju ma odczyn kwaśny lub bardzo kwaśny. Najwięcej gleb o niskim odczynie znajduje się w województwie podkarpackim, łódzkim, podlaskim oraz mazowieckim, udział gleb kwaśnych to aż 55–60%. Działalność człowieka nie jest tu jednak istotna, a przynajmniej nie w znaczącym stopniu. Zdecydowana większość, bo aż 90% obszaru Polski zajmują gleby wytworzone ze skał osadowych, głównie naniesionych przez lodowce ze Skandynawii. W związku z tym większość naszych gleb z natury jest silnie lub umiarkowanie zakwaszona.

    Bardzo duży wpływ na właściwości fizykochemiczne gleby ma materia organiczna. Zawartość próchnicy decyduje o żyzności i urodzajności, wpływa także na stabilność struktury oraz zwiększa zdolności sorpcyjne i buforowe gleby. Co istotne, 70% gruntów ornych w Polsce zalicza się do średnich i słabych klas bonitacyjnych. Zawartość próchnicy określana dla gruntów ornych wynosi około 2% i obecnie jest to jedna z najniższych wartości w krajach UE. Wielu rolników próbuje zwiększyć żyzność gleb, stosując nadmierne nawożenie, osiągając odwrotny skutek i przyczyniając się do degradacji gleby. Duża liczba przejazdów ciężkimi maszynami rolniczymi powoduje zagęszczenie, czyli „ugniecenie” gleby, doprowadzając do zniszczenia jej struktury i pogorszenia warunków dla rozwoju roślin uprawnych. Szacuje się, że aż 26% gleb w Polsce jest narażona na zagęszczanie.

    Jak informują specjaliści z IUNG, jakość polskich gleb należy do najniższych w Europie. Potencjał produkcyjny jednego przeciętnego hektara gruntów ornych w naszym kraju odpowiada 0,6 hektara krajów Unii Europejskiej. Nie jest to jednak spowodowane wyłącznie niewłaściwą gospodarką rolną lub brakiem odpowiednich klasyfikacji wśród rolników – a w dużej mierze wynika z czynników naturalnych, takich jak klimat i podłoże skalne.

    Są też pozytywne dane: 98% przebadanych gruntów ornych wykazuje naturalną zawartość metali ciężkich (Cd, Cu, Ni, Pb, Zn). Ta „pierwotna” obecność pierwiastków w glebie wskazuje, że ich geneza nie jest związana z działalnością człowieka. Uznaje się więc, że większość polskich gleb należy do niezanieczyszczonych przez metale ciężkie i niestwarzających zagrożenia pod względem możliwości transportu metali do roślin.

    Pamiętajmy jednak, że gleby to nie tylko grunty orne i lasy, ale także tereny zielone w naszych miastach. Szczególną rolę odgrywają tu łąki kwietne. Mają one niebagatelny wpływ na funkcjonowanie człowieka w obszarach zurbanizowanych: pozwalają na odpoczynek, spędzenie wolnego czasu oraz nadają szczególny charakter danemu miejscu. Rośliny terenów zielonych wpływają także na klimat miasta – ograniczają występowanie tzw. miejskiej wyspy ciepła; poprawiają gospodarkę wodami opadowymi, oczyszczają powietrze, wpływają na lokalną cyrkulację powietrza oraz zmniejszają natężenie hałasu.

    Przewiduje się, że do 2050 roku liczba ludności wzrośnie o 2 miliardy. Oznacza to, że przed nami wiele wyzwań, którym musimy sprostać, aby zachować zdrową i wydajną glebę. Zmiany w gospodarowaniu glebą nie odnoszą się jedynie do kwestii rolnictwa i produkcji żywności. Konieczna jest debata nad takimi problemami jak zanieczyszczanie, degradacja, zmiany klimatu, ochrona siedlisk, a ponadto uwzględnienie na pierwszy rzut oka problematyki niezwiązanej z ochroną gleb, a istotnie z nią korelującą – np. polityki przedsiębiorstw.

    Pamiętając, słowa wybitnego polskiego gleboznawcy Sławomira Miklaszewskiego: „Z glebą łączy nas wszystko. Żyjemy dla niej i z niej” – dbajmy o nią każdego dnia.

    Pasy kwietne w sadach oraz na łąkach to temat, który nie jest ani trudny, ani skomplikowany. Niemniej warto pamiętać, że ten rodzaj upraw wymaga pewnej wiedzy, w którą warto się zaopatrzyć, aby podjąć pierwszy krok. Miejscem, które służy zdobywaniu wskazówek i wymianie doświadczeń są różnego rodzaju targi. Mieliśmy okazję uczestniczyć w Targach Sadownictwa i Warzywnictwa 2022 w Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie. Zapraszamy na krótką relację z naszego stoiska. 

    Targi Sadownictwa i Ogrodnictwa w Nadarzynie

    Co roku entuzjaści sadownictwa i ogrodnictwa, rolnicy, sprzedawcy, firmy oraz wielu odwiedzających gości ma okazję do poznania nowości w świecie upraw i korzyści na rzecz natury. Choć łąki nie są zupełnie nowym tematem to jednak ich zakładanie przy polach i w sadach nie jest rozpowszechnionym i oczywistym działaniem. Targi są świetną okazją do propagowania dobrych idei i wskazywania kierunków, które dla bioróżnorodności są bardzo pożądane. Nasze stoisko cieszyło się sporym powodzeniem. Udało nam się również podpatrzeć nieco nowinek i uczestniczyć w kilku ważnych konferencjach.

    Nasz kolega Marcin z uwagą przyglądał się ofertom i kierunkom rozwoju gospodarstw. Pozostali fundacyjni działacze również dbali o rozsiewanie nasion wiedzy o korzyściach płynących z zakładania pasów kwietnych w sadach oraz na polach. Targi w Nadarzynie 2022, jak co roku miały bardzo dobrą organizację i dla każdego odwiedzającego znalazł się ciekawy temat konferencji czy też interesujące stoisko. Dla tych, którzy nie zdążyli odwiedzić naszego zespołu Fundacji Kwietnej (bold plus ew. link) podczas Targów Sadownictwa i Ogrodnictwa 2022 mamy kilka praktycznych wskazówek, które znajdziecie na naszej stronie.

    Pasy kwietne w sadach i na polach

    Jednym ze szczególnych zadań, które pełnią pasy kwietne w sadach i na łąkach, jest ich bioróżnorodność. Każdy, kto zabierał się za uprawę, wie, jak ważna jest nawodniona gleba i nie ma tu różnicy czy jesteśmy domorosłym ogrodnikiem, czy też dużym producentem warzyw, owoców i innych roślin. Nie ma osoby, która nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważna jest woda, a kwiaty, które wyrastają wśród drzew i przy polach świetnie sprawdzają się w utrzymaniu wilgotności gleby.  Dodatkowymi korzyściami jest zapewniony byt dla szkodników, które znajdują schronienie i pokarm właśnie w różnorodności, jaką oferują rośliny znajdujące się pasach, przez co główna uprawa nie jest  ich celem.

    To jednak nie koniec argumentów przemawiających na korzyść tych szczególnych obszarów, które od lat towarzyszyły ich powstawaniu w sadach i przy polach. Wiele tematów, jakie poruszaliśmy podczas XII edycji Targów Sadownictwa i Warzywnictwa TSW 2022, które odbyły się w  Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie dotyczyło właśnie korzyści, jakie płyną z zakładania pasów. Nasi goście pytali, czy można pozyskać dofinansowanie tego typu upraw oraz jakie są wytyczne. Nie mniejszą uwagę poświęcali na konieczność włączenia łąk kwietnych w swoje uprawy, bowiem bioróżnorodność, jaką dają kwiaty i mieszkanki nasion dostosowane do konkretnego odbiorcy, posiada same zalety.

    Fundacja Kwietna buduje świadomość

    Zachęcamy do zapoznania się ze szczegółami zakładania łąk na dużych powierzchniach na stronie pasykwietne.pl, która oferuje praktyczną pomoc przy organizacji łąk w sadach i na polach. Dziękujemy również wszystkim odwiedzającym Fundację Kwietną i zaangażowanie w tak ważną inicjatywę, jaką jest zachowanie bioróżnorodności i skupienie się na pożądanej dziś naturalnej formie wspomagania upraw.